o literaturze współczesnej XX i XXI wieku
tybetwatch


Subskrypcja
blog.literacki
(nowe teksty)

Twój email

dodaj usuń


----------------
Zaprenumeruj poprzez:


Add to Technorati Favorites

Add to Google

Add to My Yahoo!





środa, 28 lutego 2007
Czas poezji

Daj się unieść...


Poezji nigdy za wiele! Rusza dobrze zapowiadający się festiwal „Pora poezji”. Oprócz czytania i słuchania, będzie można wziąć udział w warsztatach, koncertach i wystawach. Organizatorzy zaprosili także gości z zagranicy.




Zeszyty Literackie 80
z wierszami
czytanymi przez autorów:
Miłosz, Herbert,
Julia Hartwig i inni.
Wydawca : Agora





"Tabletki na Miłość"
czyli nagrodzone wiersze
Krystyny Gucewicz czytają m.in.
Krystyna Czubówna
i Wojciech Malajkat.
Wydawca: MUZA


  Nigdy nie mam czasu, by czytać poezję. Nie, kłamię. Czytam, ale niezwykle rzadko czego żałuję. Ciągle się usprawiedliwiam, że w następny weekend będę mieć więcej czasu i z pewnością będę w lepszym nastroju. Bo tak naprawdę, chyba o nastrój chodzi. Czytanie wierszy w tramwaju, albo między jednym spotkaniem a drugim, to chyba nie jest dobry pomysł. Szkoda tych wierszy. Oczywiście można. Wszystko można, tylko po co?

Nastrój jest niezbędny, bo tylko wtedy można doznać tego szczególnego stanu umysłu. Nie pamiętam, kto to powiedział (sprawdzę!), że dobry wiersz, dobra poezja jest jak pocisk – po wślizgnięciu się w naszą głowę, EKSPOLODUJE! Prawdziwy fajerwerk skojarzeń, szaleństwo obrazów migających w wyobraźni.

Wiersze można czytać, ale przyjemnie ich także słuchać – weźmy takiego Brunona Jasieńskiego. Czytanie w myślach jego „Marszu” to nieporozumienie (Marzena, dzięki za książkę!). W tym wypadku, jak w żadnym innym, słuchanie audiobooków jest strzałem w dziesiątkę. Wyborcza rozpoczęła niedawno serię z nagranymi książkami (o tym napiszę za kilka dni), ale są także dostępne audiowiersze (audiopoezja, brr, brzmi potwornie) np. wydana na Walentynki płyta MUZY „Tabletki na Miłość”. Urocze. Pamiętam, że Zeszyty Literackie (nr 80 Paris-Warszawa) wydały w 2002 r. świetną płytę na której swoje wiersze czytali m.in. Barańczak, Herbert, Miłosz!, Zagajewski, Julia Hartwig. Zdaje się, że nawet później był jakiś dodruk do 9.000 egzemplarzy (poezji!!!). Może więc nie wszystko stracone przed poezją w Polsce... Tak na marginesie, ZL idą z duchem czasu: redakcja właśnie uruchomiła podcast.

Tymczasem rusza właśnie wspomniany festiwal „Pora poezji”. Można go potraktować jako odtrutkę na tegoroczne Oscary (polecam raport na żywo jaki sporządził Quentin!). Sycić poezją będzie się można w Krakowie, Olsztynie, Poznaniu, Bielsko-Białej, Warszawie, Wrocławiu, Bytomiu, Białymstoku, Kędzierzynie-Koźlu i w Katowicach.

Program imprezy.
Główny organizator: Instytut Książki.
środa, 21 lutego 2007
Kronika ptaka nakręcacza

Szczęście po japońsku


Książki Murakamiego – świetnie napisane i łatwe w czytaniu – niosą w sobie coś ciężkiego, jakąś coraz bardziej rozpychającą się tajemnicę. Pozornie nawet nudne, niektóre wręcz bez akcji („Kronika ptaka nakręcacza”), zdobywają miliony czytelników na całym świecie. Sam bardzo je lubię – właśnie czytam „Kafkę nad morzem” – i zastanawiam się nad fenomenem ich popularności.


Uploaded by Nil! on 18 May '05, 2.46am PDT.


Znalezione w sieci:

Strona Murakamiego (ang.)
Wspomniany tekst J. Bator (pl.)
Artykuł w NYT (ang.)
Polskie Radio o „Ptaku...”
makura no soushi / na bloxie (pl.)
Tokyo by night / na blogspot (pl.)
Polska w oczach Japonki / na onetblogu (pl.)

 

 

 


Ta popularność „wolnej” książki w czasach „szybkiego” MTV jest chyba rzeczywiście jakąś odtrutką na tempo życia. Powieści Murakamiego mówią przede wszystkim o wyobcowaniu, kontestują popkulturę i pokazują przeciętność – zwykłego chłopaka, dziewczynę, którzy nie mają cech supermena. To zwykli ludzie, którzy choć przeżywają dziwne rzeczy zachowują się w sposób zrozumiały, prawdopodobny. A jednak w tym zachowaniu są pociągający. Może dlatego, że w gruncie rzeczy wszyscy w pewnym stopniu jesteśmy przeciętni (to nie jest wada!), choć oczywiście każdy z nas ma pewne wspaniałe cechy, które może rozwijać i wykorzystywać dla przyjemności, zarabiania pieniędzy itd. Przecież gdyby tak nie było, to nie moglibyśmy z nikim normalnie porozmawiać – rozmawiamy, co prawda, o doktrynach politycznych, teoriach literatury, eksperymentach chemicznych, ale w większości fascynują nas tematy bardziej przyziemne, osobiste, ogólnie rzecz biorąc sprawy zwykłe, przeciętne.

Bohaterowie Murakamiego zmagają się z codziennością, ale tę codzienność także celebrują. To jest zresztą rękawica rzucona rodakom. Murakami odrzuca system: praca, praca, praca. Ma w nosie pracę jeśli on – pracownik, nie jest szczęśliwy. Oczywiście nie jest naiwny, zdaje sobie sprawę z kontekstu historycznego, kulturowego. Ten kontekst, czytelny dla Japończyków często jest nieczytelny dla osób spoza Japonii. Warto przywołać tekst Joanny Bator „Samuraje, czas odpocząć” z Gazety Wyborczej, który jest pewnego rodzaju kluczem do lektury książek Murakamiego a „Kroniki ptaka nakręcacza” w szczególności. Autorka wskazuje na traumę przegranej wojny wśród społeczeństwa japońskiego i uczynienie gospodarki nowym polem w rywalizacji światowej. W niektórych artykułach (np. w NYT) twierdzi się, że bohaterowie Murakamiego mogą, tak naprawdę, żyć wszędzie – w Tokio, Londynie, Paryżu, Warszawie. To nie do końca prawda. Owszem mamy na świecie globalizację, unifikację kultury popularnej i zbliżanie stylów życia, ale to w Japonii system pracy (choć zaczyna się zmieniać) jest nadal dziwacznie morderczy i nieprzychylny jednostce. Tak samo zresztą jak społeczeństwo nieznoszące zbyt dużej autonomii człowieka w tym systemie.

„Kronika ptaka nakręcacza” – powszechnie uznawana za najważniejszą książkę napisaną dotąd przez Murakamiego – właściwie wprost atakuje przywary czy cechy społeczeństwa japońskiego, które Murakami uznaje za nie do zaakceptowania. To wspomniany już „pracocentryzm” i pracoholizm, ale także brudna polityka podszyta jakimś demonem (nacjonalizmem). Bohater już na początku odrzuca szaleństwo pracy. Nie interesuje go również polityka, choć ta, jak wiadomo, sama interesuje się ludźmi, i w końcu wymusza na Toru Okadzie zmianę zdania – bohater śledzi pewne wydarzenia polityczne. Powieść nie jest jednak political-fiction. Murakami miesza gatunki, co również jest – jak mi się wydaje – powodem sukcesu jego książek. Robi to w sposób bardzo ciekawy. Wszystkie wątki: polityczny, kryminalny, historyczny i erotyczny przeplata realizm magiczny. Oczywiście nie robi tego w sposób prostacki, to wysublimowana, skomplikowana i nieco szokująca forma połączenia wszystkich szczegółów powieści. Akcja toczy się na wielu płaszczyznach, w różnych miejscach i różnym czasie, ale czytelnik nie ma problemu w śledzeniu poszczególnych wątków. Skomplikowana za to jest układanka jaką, każdy czytający próbuje sobie ułożyć z tych wątków. Co wiąże znamię na policzku, dno studni i odejście żony? Jak do tego wszystkiego mają się erotyczne sny i zaginięcie kota? A może ten kot, to po prostu podpis Murakamiego? „Kronika ptaka nakręcacza” w sposób szalenie estetyczny i elegancki prowokuje do rozmyślań nad szczęściem. Swoim własnym.

Wydanie polskie:
MUZA , 2004, 2005, 2006, 2007 (luty)

Przekład (z japońskiego):
Anna Zielińska-Elliott

Tytuł oryginału (1994, 1995):
Nejimakidori kuronikuru

Tytuł wyd. angielskiego:
The Wind-Up Bird Chronicle

 

piątek, 16 lutego 2007
Druga ojczyzna Pamuka?

Orhan Pamuk jednak uciekł z Turcji


Potwierdzają się wcześniejsze podejrzenia dotyczące pośpiesznego opuszczenia Turcji przez ostatniego literackiego noblistę, Orhana Pamuka.

Pamuk wyjechał z kraju jeszcze w styczniu, ale dopiero teraz okazało się, że zabrał z tureckich banków swoje oszczędności, co byłoby dość dziwne, gdyby – jak twierdzi jego agent literacki – wyjeżdżał na krótko.

Noblista miał zresztą wyjechać nie do USA, – gdzie się udał – ale do Niemiec i Belgii. Miał tam wygłosić odczyty i spotkać się ze swoimi czytelnikami. Ostatnio mówił jednak, że coraz bardziej obawia się o własne życie, nie tylko w Turcji, ale także podczas podróży do Niemiec, w których mieszka ogromna mniejszość turecka.

W ojczyźnie Pamuka zabito niedawno ormiańskiego dziennikarza, który podobnie jak Pamuk próbował przełamać narodowe tabu dotyczące nieuznawania przez Turków rzezi Ormian. Rzezi podczas I Wojny Światowej dokonali Turcy – zamordowali wg różnych szacunków do 1,5 do 2 milionów Ormian. Próba głoszenia prawdy czyli takich „wywrotowych” poglądów jest w Turcji ścigana przez prawo i grozi wieloletnim więzieniem. Pamuk był sądzony, ale ostatecznie sprawę umorzono. Turcja nie mogła sobie pozwolić na skazanie tak ważnego pisarza, szczególnie, że Unia Europejska bacznie obserwowała całą sprawę. Nie ma jednak wątpliwości, że inni publicyści, przede wszystkim z mniejszych miast trafiają wprost do więzień.

Turcja miota się między cywilizacją Zachodu, Islamem i własną tradycją. Chcąc wstąpić do Unii Europejskiej musi dokonać wielu reform prawnych i przede wszystkim skoku cywilizacyjnego w obyczajowości, co – jak się wydaje – może być najtrudniejsze, o ile w ogóle wykonalne.



Skojarzenia w Internecie:


O Pamuku (pl.)
Polskie wydanie "Śniegu" (pl.)
Oficjalna strona Pamuka (ang.)
Rzeź Ormian (pl.)

 


Okładka polskiego wydania "Śniegu", Wydawnictwo Literackie .



W maju ukaże się w Polsce druga książka Orhana Pamuka "Nazywam się Czerwień", Wydawnictwo Literackie .
 
1 , 2