o literaturze współczesnej XX i XXI wieku
tybetwatch


Subskrypcja
blog.literacki
(nowe teksty)

Twój email

dodaj usuń


----------------
Zaprenumeruj poprzez:


Add to Technorati Favorites

Add to Google

Add to My Yahoo!





czwartek, 17 listopada 2005
Piąty święty żywioł

Czy wolność jest celem? 

Nie wiadomo, w jakim kierunku siły globalizacji i „wolnego światowego rynku” będą pchać mniejsze i większe wspólnoty. Nie mamy najmniejszego pojęcia gdzie zaprowadzi nas kapitalizm. O drugiej czy trzeciej drodze możemy chyba jednak zapomnieć. Socjalizm z komunizmem nie wypaliły zupełnie, model francuski wcześniej czy później zbankrutuje. Nowy model społeczno-ekonomiczny wiedzie przez kapitalizm. Lub jego trupa.

 

„Piąty święty żywioł” to ciekawa wizja świata podana przez autorkę o poglądach lewicowych. Czytelników będących nieco bardziej na prawo sceny politycznej, książka może denerwować swoim dość prostym, antyprawicowym przekazem, liberalnym, spokojnym podejściem do modelu rodziny i społeczeństwa, wiarą w siły natury i wreszcie kategorycznym odrzuceniem chrześcijaństwa jako początku i końca społecznych i cywilizacyjnych nieszczęść.

Miriam Simons (Starhawk) konfrontuje dwa światy. Pierwszy to pełen harmonii świat miasta San Francisco. Mieszkańcy korzystają nie tylko z nauki, ale także – a może nawet przede wszystkim – z wiedzy, jaką daje przyroda, rozpoznawanie przepływów energii, umiejętności wnikania w organizmy innych stworzeń. To świat z pewnością alternatywny wobec naszego, który – jak zdaje się sugerować autorka – podąża w stronę tego drugiego, naukowego, mechanicznego, opanowanego przez organizacje wojskowe i działającego pod presją ideologii. Świata teokracji.

Głównym problemem obu światów jest woda i energia. Powierzchnia całej planety została w dużej części skażona. Woda jest towarem absolutnie deficytowym, choć w świecie ludzi wolnych ostatecznie udało się doprowadzić do tego, by była ona dostępna w ilościach dostatecznych dla każdego mieszkańca. Taki wybór był możliwy m.in. dzięki rezygnacji z wielu innych dóbr (np. sił zbrojnych) i przyjęcia zupełnie innego modelu ekonomiczno-społecznego. Model ów oparty jest na przede wszystkim na społeczności obywatelskiej, całkowicie zaangażowanej w życie wspólnoty. Żyj i daj żyć innym! Tę swego rodzaju nową republikę charakteryzuje także demokracja, tolerancja, brak zgody na użycie siły i w zasadzie nawet przymusu, choć przywódcy w skrajnych przypadkach nakazywali jednak czasowe odizolowanie osób, których postępowanie zagrażało wspólnocie.

Mieszkańcom udało się wypracować na tyle sprawny organizm społeczno-ekonomiczny, że właściwie z dużym optymizmem zaczęli patrzeć w przyszłość. Są na siebie trochę skazani, bo ostatecznie nie mogą się z republiki wydostać – nie ma środków transportu, łączności i możliwości przetransportowania znacznych ilości świeżej wody. Wszędzie wokół rozciąga się pustynia. Ludzie nie wiedzą ilu mieszkańcom Ziemi udało się przetrwać, gdzie są ich kolonie. W świat zupełnej abstrakcji, baśniowych opowieści przeszły informacje o samolotach przewożących każdego dnia miliony pasażerów na niewyobrażalne wprost odległości. Ilość energii, jaką do tego zużywano była zupełnie niewyobrażalna.

Zagrożeniem dla tej kwitnącej kolonii jest stare państwo. Kawałek starego świata opanowanego przez opętanych władzą chrześcijan, starających się za wszelką cenę podporządkować sobie inne kolonie. Społeczny model tego świata jest całkowitym przeciwieństwem kolonii San Francisco. Nie udało się tu rozwiązać problemu z wodą – w pierwszej kolejności pozbawiane są jej jednostki kontestujące system, przestępcy. Dodatkowo woda należy do korporacji, która ją sprzedaje – brak pieniędzy również oznacza brak dostępu do wody. Państwo policyjne, zaangażowane ideologicznie nie może znieść istnienia organizmu, w którym ludzie są rzeczywiście wolni, nie ma przymusu wiary, sprawy seksu są uznawane za sferę całkowicie prywatną, a mieszkańcy w zasadzie rządzą się sami.

Cała opowieść przypomina nieco książki o kolonizacji nowych światów, ale obfituje także w nowe, sprawnie przelane na papier pomysły. Ciekawa jest przede wszystkim ideologiczna i w końcu także zbrojna konfrontacja dwóch systemów sprawowania władzy. Owszem, można w niektórych momentach zarzucić autorce rozwiązania infantylne, wręcz nieprawdopodobne, ale powieść trzyma w napięciu i absolutnie jest do rzeczy. W każdym razie zmusza czytelnika do zadania sobie ważnych pytań – o model nowoczesnego społeczeństwa, gdzie są granice tolerancji, czy funkcja rodziny powinna się zmienić, jak powinna wyglądać odpowiedzialność świadomego obywatela.

„Piąty święty żywioł” zalicza się do literatury fantastycznej, utopijnej. Simons zwraca w powieści uwagę na mnóstwo ważnych spraw. Gdzieś w tle majaczy także hippisowska rewolta lat 60. Wtedy również kontestowano model społeczny Zachodu. Alternatywę widziano w czymś w rodzaju odpowiedzialnego socjalizmu. Dziś nie wiadomo, jaki model miałby być tym idealnym.


Wydanie polskie:

Zysk i S-ka, Poznań 2001
Przekład: Anna Sokołowska



Wydanie oryginalne:

”The Fifth Secred Thing”
Bantam, 1993

Skojarzenia w Sieci:

Strony Starhawk (ang.)
Wywiad z autorką (ang.)

Cytaty:

”- Pochodzę z San Francisco, które czasem nazywamy Hierba Buena (...) Pracuję tam jako uzdrowicielka – lekarka, jak byście to wy nazwały – i znalazłam się tu, aby pomóc każdemu, kto tworzy opozycję wobec Stewardów.
- Na Północy macie kobiety lekarzy?! – wykrzyknęła jedna z przybyłych.
- Na Północy kobieta może wykonywać każdy rodzaj pracy, jaki chce i do jakiego posiada kwalifikacje.

W pokoju zawrzało.”


”- Potem przyszła pora na Prawo Czystości Rodziny. Kobiety straciły możliwość wykonywania większości zawodów. Prawo Czystości Duchowej zabraniało przechodzić na religie, które nie dość mocno potępiały Szatana. Tyle, że ocena należała do millenarystów, a ci przeklęli i wpisali na czarną listę wszystkie religie, które były im niewygodne, nawet te chrześcijańskie. Właściwie to przede wszystkim chrześcijańskie były zbyt wielką konkurencją.”


”- Kim są Anioły?
- Wiesz, ci blondyni, którzy zawsze trzymają się z boku. Rafael, Ariel, Gabriel, Uriel. Nazywają ich Aniołami Zemsty. Czasem Aniołami Śmierci. (...)
- Oni są zabójcami (...). Są tacy zimni. (...) Piękne potwory, ale są po naszej stronie. (...)
- O czym ty mówisz?
- O blondynach. Byli specjalnie hodowanymi zabawkami dla bogatych ludzi. Ćwiczeni i tresowani od samego urodzenia. Dla seksu i bólu.
- Dzieci?
- Mówią, że im młodsze tym lepsze.
- Ale co... dlaczego?
- Są małe, delikatne i piękne. Można z nimi robić, co się chce.Wszystko. A kiedy się już ich wykorzysta, hm, można wziąć następnego, tak samo małego, miłego, pięknego.”



Inne książki Starhawk:

* Truth or Dare
Harper Collins, 1987

* The Fifth Sacred Thing
Bantam, 1993

* The Pagan Book of Living and Dying
HarperSanFrancisco, 1997

* Dreaming the Dark
Beacon, 1997

* Walking to Mercury
Bantam Doubleday Dell, 1998

* The Spiral Dance,
HarperSanFrancisco, 1999

* The Twelve Wild Swans
Harper Collins, 2000

* Circle Round: Raising Children in Goddess Traditions
Bantam Doubleday Dell, 2000

* Webs of Power
New Society, 2002

*The Earth Path
Harper Collins, 2004


W Polsce ukazał się jedynie “Piąty święty żywioł”.

 

 

 

piątek, 11 listopada 2005
A gdyby to była prawda...

Pytania, których nie było?

Lukrowana książeczka, którą uprzejmie popełnił Marc Levy „A gdyby to była prawda...” wywołuje u czytelnika sporo ważnych pytań. Szkoda tylko, że pisarz tego nie zauważył.

Rewelacyjny pomysł na książkę! Niemal samograj. Kobieta, której ciało pozostaje w śpiączce zjawia się – jako duch (?) – w swoim starym mieszkaniu. Dom zajmuje już nowy lokator, który z niewyjaśnionych (niestety) powodów jest w stanie widzieć i dotykać zjawę. Nawiązuje się między nimi nić porozumienia. Niestety matka kobiety w śpiączce, otumaniona przez lekarzy, zgadza się ma eutanazję córki.

Wprost trudno opanować wyobraźnię, która podsuwa mnóstwo najróżniejszych scenariuszy wydarzeń, jakie mogą się pojawić przy tak ciekawym pomyśle. Niestety, autor uciekł w coś, co można określić jako komedię romantyczną. Zadaje ważne pytania, ale chyba sam ich nie rozumie. Bohaterzy są nieco papierowi i z lekka bezmyślni. Problemy, przed którymi stają – szaleństwo głównego bohatera, problem eutanazji, zbrodni i kary – rozwiązują jak dzieci, bez sensu i bez przekonania.

Nie wyobrażam sobie, by matka po odbyciu jednej rozmowy z lekarzem zgodziła się na uśmiercenie swojej córki. No chyba, że i ona nie ma już kontaktu z rzeczywistością, ale zdaje się, że matka Lauren jest dość przytomna, co widać w momencie „przypadkowego” spotkania z głównym bohaterem.

Dość trywialne i niekonsekwentne jest także działanie policjanta zaangażowanego w sprawę. Szczytem bzdury jest jego końcowa rozmowa z przełożonym (której nie słyszymy). Jej przebiegu domyślamy się po następnych działaniach owego nieprzejednanego stróża prawa.

Autor beznadziejnie prześliznął się po problemach, sprawiając, że do książki zakradł się fałsz.

Banał goni banał. Schemat jest tak oczywisty, że każde dziecko bez problemu jest w stanie przewidzieć rozwój wydarzeń. Właściwie są tylko 2-3 mocne zwroty akcji, choć autor zadbał, by i tu nazbyt nie wystraszyć czytelnika.

Przyznaję, że książka jest napisana dość sprawnie i przynajmniej w warstwie językowej jest poprawna (choć dialogi są kiepskie), ale trudno oprzeć się wrażeniu, że autor pomysł jednak zmarnował, co w przypadku artysty jest chyba dość ciężkim zarzutem. I niech będzie!


Wydania polskie:

Świat książki, 2003
Tłumaczenie książki: Ewa Cieplińska

Muza SA, 2002
pod tytułem: „A jeśli to prawda”
Tłumaczenie książki: Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak



Tytuł oryginału:

”Et si c'était vrai…”
Editions Robert Laffont, Paris, 2000


W wersji angielskiej:

”If Only It Were True”
Atria, 2000



Skojarzenia w Sieci:

O autorze (fr.)
Krótko po angielsku
Sensacja wg Guardiana (ang.)



Cytaty:

”>Nie wytrzymam tego dłużej, córeńko. Tak bardzo chciałabym leżeć w tym łóżku zamiast ciebie<. Stojąc w drugim końcu pokoju, Lauren obserwowała matkę, sparaliżowana strachem, smutkiem, wręcz przerażeniem. Objęła ją mocno ramionami, ale ta niczego nie poczuła. A w windzie doktor Clomb gratulowała sobie sukcesu, rozmawiając z kolegami.”

”Chłopczyk złożył list i wsunął go do kieszeni. Pocałował matkę w lodowate czoło. Przeszedł przez bibliotekę, dotykając palcami grzbietów książek. >Kiedy mama umiera, to jakby spłonęła biblioteka< - zwykła mówić. Wyszedł z pokoju zdecydowanym krokiem, tak jak go uczyła: >Mężczyzna, który odchodzi, nie powinien nigdy oglądać się za siebie<.”


Po polsku ukazały się:

* A jeśli to prawda (Muza 2002, Świat Książki, 2003)

* Gdzie jesteś?
(Muza, 2002)

* Siedem dni dla wieczności
(Muza, 2004)

foto: www.bigfoto.com