o literaturze współczesnej XX i XXI wieku
tybetwatch


Subskrypcja
blog.literacki
(nowe teksty)

Twój email

dodaj usuń


----------------
Zaprenumeruj poprzez:


Add to Technorati Favorites

Add to Google

Add to My Yahoo!





niedziela, 29 maja 2005
Zerwać pąki, zabić dzieci

Otacza nas średniowiecze

Nie możemy jeszcze w pełni ochronić siebie i naszych społeczności przed barbarzyństwem. Zarówno tym z zewnątrz, jak i tym, które siedzi w nas samych.

Dramat, jaki rozgrywa się w krótkiej powieści Kenzaburo Oë „Zerwać pąki, zabić dzieci” jest ilustracją o wiele większego dramatu dotyczącego nas wszystkich. Ludzka dzikość i głupota towarzyszą nam niezmiennie, niezależnie od kraju, w jakim się znajdujemy czy czasów, w jakich przyszło nam żyć. Barbarzyństwo mamy w sobie; ujawnia się ono zazwyczaj w momentach zagrożenia. U jednych szybciej u innych wolniej. Nie możemy jednak polegać na samokontroli, wprowadziliśmy, więc prawo, niesłychanie zresztą w dzisiejszych czasach skomplikowane. Prawo ma jednak ciągle pewną ułomność: nie radzi sobie w stanach zagrożenia społeczności, którą miało chronić. Gdy wybucha wojna prawo wojenne działa tylko na „najwyższej płaszczyźnie”, tam, gdzie brak jego stosowania rzuca się w oczy. W pozostały sferach, szczególnie w małych społecznościach, na dużych terenach, w odizolowanych enklawach nie ma zazwyczaj żadnego prawa.

W wojnach współczesnych – XXI wieku, można zaobserwować spadek liczby aktów barbarzyństwa po stronie wielkich mocarstw, pod warunkiem wszakże, że stoją za nimi wielkie cywilizacje o prawdziwie demokratycznych korzeniach. Szaleństwo zabijania i tortur zmniejsza się, ale nie można go – jak pokazuje przykład Amerykanów w wojnie w Iraku – wyeliminować.

Wojna ciągle jeszcze jest parawanem, za którym dokonuje się największych potworności. Nawet na dzieciach. Oë doskonale maluje obraz społeczeństwa obłąkanego, które osiągnęło już stan odizolowywania wszystkich, którzy choćby wydają się podejrzani. Najszybciej ofiarą padają najsłabsi, w tym dzieci:

Był to czas zabijania. Jak niekończąca się powódź, wojna wdzierała się swym masowym szaleństwem w najskrytsze zakamarki ludzkich serc i ludzkich ciał, w lasy, ulice i niebo.

Jeszcze w poprawczaku zdarzyło się, że jakiś lotnik, młody blondyn, spikował tuż nad podwórkiem naszego starego, ceglanego domu po to tylko, by przez szybę kabiny pokazać na goły tyłek.

(...) Był to czas, kiedy po ulicach miotali się dorośli, opanowani na dodatek dziwną manią zamykania za kratami wszystkich tych, których skóra była jeszcze gładka albo ledwie świeciła delikatnym, kasztanowym puszkiem; tych, którzy popełnili drobne przestępstwa albo choćby takich, których podejrzewa o kryminalne skłonności.”

Być może w niektórych krajach mamy już na szczęście do czynienia z końcem kultury stada baranów. Są to kraje, gdzie społeczeństwo obywatelskie jest rozwinięte, a cywilizacja opiera się na wysokim poziomie kultury i techniki. Nie ma jednak, co marzyć o upowszechnieniu się tego wzorca na całym świecie.

Cytat pochodzi z polskiego wydania książki.

Wydanie polskie:
Amber, Warszawa 2004

Tłumaczenie książki:
Jan Rybicki

Tytuł angielski: Nip the Buds, Shoot the Kids


Skojarzenia w Sieci:

Kenzaburo Oe na blogu (pl.)


wtorek, 24 maja 2005

Cywilizacja świętego spokoju

“Cząstki elementarne
Michel Houellebecq

Houellebecq w swoich książkach naśmiewa się z Europejczyków. Co prawda nie on pierwszy i nie ostatni, ale to właśnie jego śmiech trochę czytelników zdenerwował. Na Zachodzie.



Michel Houellebecq

Urodził się w 1958 roku na Reunionie – wyspie należącej do Francji. Jego ojcem był przewodnik górski, a matką lekarka. Wychowywał się u babki komunistki. Po przeprowadzce do Francji zamieszkali niedaleko Paryża. W 1980 roku Houellebecq ukończył inżynierię rolniczą i w tym samym roku ożenił się. Rok później urodził się jego syn Etienne. Cztery lata później Michel rozwiódł się ze swoją żoną. Przez długi czas pozostawał bez pracy, dopadła go depresja. Kilkakrotnie trafiał z tego powodu do szpitala. W końcu znalazł pracę jako sekretarz administracyjny we Francuskim Zgromadzeniu Narodowym.

Oprócz „Cząstek elementarnych” napisał „Poszerzenie pola walki” (1994), którą zekranizowano i „Platformę”, za którą wytoczono mu proces o zniesławienie i rasizm. Jest także autorem piosenek i wierszy.

„Cząstki...” wzbudziły żywe dyskusje na Zachodzie, szczególnie we Francji. W 2002 roku Houellebecq otrzymał za nią IMPAC Dublin Literary Award (2002). Wcześniej uznano ją we Francji za najlepszą książkę roku (1998).

Skojarzenia w Sieci:

Strona autora (m.in. ang., fr., niem.)

e-mail pisarza

Zarówno „Cząstki elementarne” Houellebecq’a jak i kolejna jego książka „Platforma” opowiadają o społeczeństwach Europy Zachodniej. Czytelnicy z naszej części kontynentu rozumieją treść, tło powieści i zachowania bohaterów, ale trudno jest nam – w tej chwili przynajmniej – utożsamiać się z przeciętnym czy tym bardziej nieprzeciętnym Kowalskim Zachodu.

Przyczyn jest oczywiście wiele, ale dwie najważniejsze to: zupełnie inny status finansowy polskich i zachodnich rodzin i singli oraz inne wydarzenia stanowiące tło powieści. Rewolucja seksualna, która dokonała się pod koniec lat 70. na Zachodzie doprowadziła choćby do tego, że w Rzymie, Londynie czy Berlinie nikomu do głowy by nie przyszło zakazać Parady Równości, tak, jak ma to miejsce po raz kolejny w Warszawie. Dyskusję o tolerancji (wszelakiej, nie tylko seksualnej) Zachód już ze sobą odbył. W Polsce dopiero nas to czeka.

Te różnice kulturowe wynikłe z podziału kontynentu i w związku z tym z trochę innego odczuwania wolności i miłości, dostrzega zresztą sam Houellebecq pisząc wprost w prologu:

Ta książka jest przede wszystkim historią mężczyzny, który większą część życia przeżył w Europie Zachodniej w drugiej połowie XX wieku

Dwie części Europy znajdują się dziś w innym miejscu na skali „postrzeganie świata”. Złota zasada – żyj i daj żyć innym, w jednych krajach Zachodu lepiej, w innych gorzej, ale jednak funkcjonuje. W naszej części Europy jest na razie tak szokująca, że nawet nikt nie zdobył się na to, by ją wyartykułować.

Bohaterowie „Cząstek...”, to ludzie żyjący w cywilizacji świętego spokoju. Houellebecq próbuje pokazać, do czego może doprowadzić idea wolności i niezależności od nikogo i niczego. Życie właściwie bez obowiązków, a w każdym razie bez poważniejszych zobowiązań, co najwyżej błyskawicznie regulowanych zobowiązań finansowych. Mówi o tym, o czym politolodzy i socjologowie trąbią od jakiegoś czasu – społeczeństwa Zachodu są niby wypalone i popadają w obłędny konsumpcjonizm. Zachód nie jest już zbyt twórczy. Tą teorię uzupełnia się pokazując społeczeństwa naszej części kontynentu – dynamiczne, pełne pomysłów, podobno prące do nowoczesności, choćby po trupie własnej wolności. Oczywiście nie chodzi o wolność narodów czy wolność jednostki od państwa. To, jako tako udało się wywalczyć. Chodzi o to, by mieć możliwość życia w świętym spokoju, nawet, jeśli jakiś tam Houellebecq próbuje nas za to potępić.

Wydania polskie:

WAB, Warszawa 2003
Świat Książki, Warszawa 2004

Tłumaczenie książki:
Agnieszka Daniłowicz-Grudzińska



sobota, 21 maja 2005

Prośba o miłość

“Pod osłoną nieba”
Paul Bowles

Pojmowanie miłości jako posiadanie jedynego partnera na własność jest głęboko zakorzenione w wielu kulturach wyrosłych m.in. na chrześcijaństwie. Bowles pokazuje, co się dzieje, gdy jeden z partnerów nie zgadza się na taki stan rzeczy.

Brytyjski lewicowy „The Guardian” napisał o powieści „Pod osłoną nieba”, że można w niej obserwować seksualną perwersję, duchowe bankructwo, szaleństwo i nihilizm.

Trudno jednak – nie licząc szaleństwa, które ogarnia bohaterkę pod koniec książki – dostrzec seksualne rozpasanie bohaterów czy jakiś szczególny upadek moralny. Bowles pokazuje w powieści coś zupełnie innego. Chodzi mu o skonfrontowanie ludzkich oczekiwań w odniesieniu do odmiennie pojmowanej miłości. Czy związek otwarty rzeczywiście istnieje? Czy to tylko pewien wytrych dla usprawiedliwienia swoich słabości lub rzeczywistych potrzeb, których nie mamy odwagi wyartykułować i domagać się ich usankcjonowania.

Pewną podpowiedzią może być świat zupełnie odmiennej kultury, w której coraz bardziej zanurzają się postacie. Brak zrozumienia odmiennego stylu życia, wywołuje u młodych Amerykanów z jednej strony stałe poczucie zagrożenia, a z drugiej fascynację i uczucie fałszywie pojętej wolności i przyzwolenia na wiele działań. Dzięki temu role, jakie odgrywają, stają się coraz bardziej wyraziste i prowokują do stawiania choćby sobie samym pytań o sens wspólnego życia.

Bohaterowie zdają sobie w końcu sprawę ze swych przekonań. Nie są w stanie jednak dokonać konfrontacji. To oznacza igranie z uczuciami, co naturalnie zawsze kończy się niedobrze. Niestety nigdy nie zdajemy sobie z tego sprawy we właściwym momencie. W przypadku naszkicowanych w powieści Amerykanów, podróż do Afryki kończy się całkowitą katastrofą. Śmierć Porta dramatycznie kończy związek dwojga ludzi, ale dalsze zachowanie Kit, szczególnie w sferze obyczajowej, zmusza czytelnika do ponownej oceny przekonań i zachowań bohaterów.

Ostatnie wydanie polskie:
ZYSK i S-KA, Poznań 1998

Tłumaczenie książki:
Tomasz Biedroń



Paul Frederic Bowles

Urodził się w 1910 roku w Nowym Jorku. W 1929 rzucił szkołę i wyjechał do Paryża. Na początku lat 30. trafił do kręgu osób związanych z Gertrudą Stein – amerykańską pisarką i poetką, która skupiała wokół siebie twórców awangardowych.

W 1931 wraz z kompozytorem Aaronem Coplandem wyjechał po raz pierwszy do Tangeru. W ciągu następnych lat podróżował po Afryce Północnej. W 1938 roku ożenił się z Jane Auer, autorką opowiadań i jednej powieści (Jane Bowles „Dwie szacowne damy”, PIW 2005).

Oboje przenieśli się do Tangeru pod koniec lat 40, gdzie stworzyli coś w rodzaju kolonii dla artystów. Bywali tu znani pisarze z Ameryki i Europy (m.in. Truman Capote, Tennessee Williams) oraz kochankowie Paula i kochanki jego żony. Oprócz pisania Bowles zajmował się także komponowaniem muzyki.

Do ważnych powieści Bowlesa, w których porusza problem miłości, samotności i związków należą „Pod osłoną nieba” 1949, „Let It Come Down” 1952 oraz opowiadania (m.in. „The Delicate Prey” 1950).

Paul Bowles zmarł w Tangerze w 1999 roku.

Skojarzenia w Sieci:

PaulBowles.org (ang.)
Paul Bowles Society (ang.)
Collection (ang.)
Maroko (ang.)