o literaturze współczesnej XX i XXI wieku
tybetwatch


Subskrypcja
blog.literacki
(nowe teksty)

Twój email

dodaj usuń


----------------
Zaprenumeruj poprzez:


Add to Technorati Favorites

Add to Google

Add to My Yahoo!





sobota, 28 lipca 2007
Europejczyk, to brzmi dumnie

Lepsi i gorsi?

My, Europejczycy i oni, czyli pozostali. To zdanie bezustannie przebiega mi po głowie w trakcie czytania esejów Andruchowycza zebranych przez wydawnictwo "Czarne".


Russia-Ukraine Border, originally uploaded by SusanAstray.


Okładka polskiego wydania (2007 r.)



Jurij Andruchowycz,
author: Elke Wetzig,

zdjęcie z zasobów Wikipedii









W tomie "Diabeł tkwi w serze" ten ukraiński pisarz we wszystkich tekstach porównuje Europę (a raczej Unię Europejską) do Ukrainy i Rosji. Ten trójkąt, a może raczej dwie strefy: zachodnia i rosyjska z Ukrainą pośrodku, jest nośnikiem dziwactw, różnic, niebytów i przede wszystkim stereotypów i fantazji. Pomimo całej wielkiej humanistyki i ciekawości Europy, jej mieszkańcy nie są wcale zainteresowani swoimi wschodnimi sąsiadami. Na dobrą sprawę nie wiedzą o nich nic. Wschodni sąsiedzi Unii, też nie mają zbyt wiele do powiedzenia o Zachodzie, poza oczywiście głupstwami wynikającymi z przefiltrowania najróżniejszych stereotypów.

Andruchowycz pisze (wspominając swoje pierwsze europejskie reminiscencje) o Zachodzie tak, jak my myśleliśmy o Unii jeszcze wcale nie tak dawno temu. Wspaniała kraina miodem i mlekiem płynąca, no może z pewnymi skazami, ale bez porównania wspanialsza, piękniejsza, bardziej kolorowa niż nasza. Ten naiwny obraz zamożnych społeczeństw Europy jest niemożliwy do wyplenienia, zupełnie jak choroba dzieciństwa. Można to tłumaczyć brakiem informacji, wiedzy i nadmiarem bzdur, jakie opowiadają ludzie, którzy co prawda byli w tej pięknej krainie, ale języka specjalnie nie znają i oglądali te kraje z zadziwiająco płytkiej perspektywy.

To oczywiście tylko jeden z wielu wątków rozważań europejskich Andruchowycza. Przygląda się on także znaczeniu "Granicy", jako absurdalnej linii rozdzielania ludzi, oddzielania się bogatych od biednych i wreszcie odseparowywania od siebie kultur. Granicę postrzega zresztą znacznie szerzej, nie chodzi mu tylko o tę, dajmy na to, fizycznie obecną na przejściu w Dorohusku. Granica jako przyzwyczajenie jest znacznie gorsza - wskazuje na brak świadomości, że te linie podziału są w dzisiejszych czasach czymś abstrakcyjnym, czego jednak nie możemy się pozbyć, bo myślimy o nich w kategoriach status quo, jakiegoś absolutu. Granica wprowadza też kategoryzację ludzi - czy tego chcemy czy nie - na obywateli z lepszymi i gorszymi paszportami. I pytanie o lepszą i gorszą cywilizację gotowe.

W tej niewielkiej książeczce wątków "z poGranicza" jest zresztą znacznie więcej. Pisarz zastanawia się jako to możliwe, że zawsze rozpozna na Zachodzie współziomka, o co chodzi z tą zazdrością Rosjan wobec Ukrainy o Polskę, dlaczego wykształconym ludziom Zachodu wydaje się, że język ukraiński powstał nagle w 1991 roku, itd. I chyba na pocieszenie zwraca uwagę, że Europa jako jedyny z kontynentów nie poznał jeszcze swych wszystkich granic.

Wydanie polskie:
Czarne 2007

Przekład:
Katarzyna Kotyńska, Ola Hnatiuk, Renata Rusnak

Tytuł polskiego wydania (2007):
Diabeł tkwi w serze

Tytuł oryginału (2006):
Dyjawoł chowejet'sia w syri

Zdjęcia pisarzy w serwisie Flickr.



poniedziałek, 16 lipca 2007
Okno na samotność

Walcz kobieto, walcz!


Widzieliście film Hitchcocka "Okno na podwórze"? Jest także znany remake tego filmu z niepełnosprawnym już Christopherem Reevem. U Hitchcocka przez 7 minut występuje Miss Lonely Hearts. Ortiz postanowił napisać o niej książkę - wyszło fantastycznie.


Trailer filmu Hitchcocka.
Przez chwilę widać Pannę Samotne Serce (fragment od 50 sekundy)



Panna Samotne Serce, którą ze swojego okna obserwuje bohater filmu Hitchcocka jest rzeczywiście chodzącym samotnym sercem. Narrator w książce Ortiza również śledzi kobietę, a nawet więcej, towarzyszy jej także poza mieszkaniem. Ta pozornie nudna obserwacja jest wyrafinowanym studium samotności w wielkim mieście, gdzie wydawałoby się życie biegnie w ogromnym tempie i wśród nieprzebranych tłumów przyjaciół, znajomych, interesantów. Wszystkie te spotkania, rozmowy, nawet na tematy biznesowe, mają i tak jeden najważniejszy cel - wyłowienie tego wyobrażonego wcześniej partnera. Zdaje się także, szczególnie samotnym, że cel ten osiągają niemal wszyscy, że oczywiste jest spotkanie bratniej duszy. Tylko samotni jakoś nie mogą tego celu osiągnąć. Dlaczego? Kto zna odpowiedź ten wygrał jak na loterii.

Ta niewielka powieść jest jak lustro z przeszłości. Większość z nas ma pewnie choć jeden taki epizod w swoim życiu. Samotność lub choćby jej tymczasowa groźba jest niemożliwie rujnująca. Destabilizuje życie codzienne, wynaturza uczucia wreszcie prowokuje albo do odsłaniania słabych stron, albo do dziwacznych zachowań, które w innych okolicznościach uznalibyśmy za wulgarne lub głupie.

Ciekawe jest spoglądanie na osobę samotną i analizowanie jej zachowań w kontekście naszych doświadczeń. Pannę Samotne Serce możemy prześwietlać do woli, bo to tylko postać literacka, ale tekst jest tak dobry, że spokojnie możemy dokonywać rozbioru jej osobowości, przyzwyczajeń. Dzięki temu można wyciągać wnioski dla siebie, o co - jak sądzę - tak naprawdę chodziło autorowi.

PS. Akcja książki (podobnie jak filmu?) toczy się pod adresem: 125 E 9th St, Nowy Jork. Kliknij tu, by zobaczyć ten kwartał ulic.


Wydanie polskie:
MUZA 2007

Przekład:
Grażyna Majcher

Tytuł polskiego wydania (2007):
Panna Samotne Serce

Tytuł oryginału (2005):
Mademoiselle Coeur Solitaire

Autor:
Sébastien Ortiz


  


Znalezione w Internecie:


Polski wydawca (pl.)
Francuski wydawca (fr.)
Pierwsza książka Ortiza (fr.)
Miejsce akcji na mapie NY

 

Boga nie ma

Religa jako rozsadnik zła?

W rankingach książek w różnych krajach, także w Polsce, króluje "Bóg urojony" Richarda Dawkinsa. W poniedziałek stacja Planete pokaże film dokumentalny nakręcony na podstawie jego książki. Czytaliście już książkę?


To fragment strony TV Planete z reklamą filmu; a na zdjęciu chyba Dawkins?

 
1 , 2