o literaturze współczesnej XX i XXI wieku
tybetwatch


Subskrypcja
blog.literacki
(nowe teksty)

Twój email

dodaj usuń


----------------
Zaprenumeruj poprzez:


Add to Technorati Favorites

Add to Google

Add to My Yahoo!





wtorek, 27 września 2005
"Księga złudzeń" Austera

Siła złudzeń

Często w życiu kierujemy się złudzeniami. Nawet księgowi od czasu do czasu popełniają romantyczne „błędy”. Auster pokazuje nam, że choć życie pełne jest przypadku i bardzo ciężko jest sterować własnym losem, to właśnie te drobne próby wejścia na właściwe (upragnione) tory życia są kluczowe dla ludzkiej egzystencji.

„Księga złudzeń” Austera jest szalenie ciekawie skonstruowaną powieścią. Akcja toczy się w kilku wymiarach, a raczej w kilku czasach jednocześnie. Tego literackiego zabiegu używano, naturalnie, już wcześniej, ale Auster bardzo sprawnie połączył wszystkie wątki powieści. Pomimo tego, że czytamy o wielu wydarzeniach z życia bohaterów, żyjących w różnych dekadach XX wieku, nie doznajemy wstrętnego uczucia zapomnienia tego, o czym czytaliśmy dwie strony wcześniej.

Akcja powieści jest wielowątkowa. Wątki te zmierzają oczywiście do jednego punktu i rozwiązania kluczowego dla książki problemu – opisania tajemnicy zniknięcia Hectora Manna i jego dziwnego postanowienia zniszczenia w dniu śmierci całego reżysersko-aktorskiego dorobku życia. Auster opowiada nam historię trochę kryminalną, nieco sensacyjną i lekko obyczajową. Czerpanie z trzech gatunków jest zawsze niebezpieczne z oczywistych powodów – istnieje niebezpieczeństwo oddania czytelnikom gniota. W przypadku „Księgi złudzeń” zabieg ten udał się znakomicie. Przeskakujemy swobodnie z początku wieku w lata 50., by chwilę potem denerwować się o narratora osadzonego w naszych czasach. Podążamy śladami jak detektywi, z każdą stroną odkrywając odrobinę prawdy, a nasze myśli wchodzą na nowe tory możliwych rozwiązań.

W książce jest przynajmniej dwóch głównych bohaterów. Hector Mann – reżyser pierwszych niemych filmów i profesor David Zimmer – zrozpaczony po stracie rodziny literaturoznawca.

Zimmer w bardziej przytomnym momencie swego pijackiego ciągu, przypadkowo natrafia w telewizorze na niemy film z udziałem Manna. Pod wpływem impulsu, nagłego zauroczenia, postanawia zapić się na śmierć nieco później; wcześniej chciałby obejrzeć wszystkie 12. komedii, jakie nakręcił Mann.

Jak zwykle u Austera, książka prezentuje nienaganny styl, co pewnie po części jest także zasługą tłumacza Roberta Sudoła. Sama czynność czytania tej powieści jest przyjemna, co nieczęsto się zdarza w przypadku publikowanych dziś kryminałów. Łatwo się ją czyta nawet w tramwaju, ale w tym wypadku odradzam technikę pochłaniania książek. Po prostu trochę jej szkoda – sofa i ulubiony drink, to niezłe rozwiązanie.



Wydanie polskie:
Noir sur Blanc, 2004
Tłumaczenie książki: Robert Sudół



Skojarzenia w Sieci:

Sceny z życia (pl.)
Auster po polsku
i po angielsku
W Guardianie (ang.)



Cytaty:

”Wziąłem urlop na semestr jesienny, ale zamiast wyjechać lub zwrócić się o pomoc do psychologa, tkwiłem dalej w domu, staczałem się. Na przełomie września i października wypijałem co wieczór ponad połowę butelki whisky. Dzięki temu niewiele czułem, ale jednocześnie pozbawiałem się jakiejkolwiek wizji jutra, a gdy człowiek niczego już się nie spodziewa, to równie dobrze mógłby nie żyć.”

”Nie pociągały mnie żadne zagadki ani tajemnice, ale gdy tak siedziałem wpatrzony w napisy końcowe programu, nabrałem ochoty, by zobaczyć te komedie. Było ich dwanaście, rozproszonych między sześcioma miastami w Europie i Stanach Zjednoczonych, więc osoba zainteresowana obejrzeniem ich wszystkich musiałaby poświęcić na to sporo czasu.”

foto: www.bigfoto.com

sobota, 17 września 2005
Letnie historie, zimowe opowieści

Dylematy Lodga 

W tomie opowiadań „Letnie historie, zimowe opowieści” David Lodge podsuwa nam drobiazgi, z których składa się życie. Pokazuje niby nieistotne dylematy. Zabawnie jest oglądać konsekwencje decyzji bohaterów – wybierają oni odpowiedzi odwrotne od tych, jakie zazwyczaj podejmują czytelnicy. I w tym momencie okazuje się, że te błahe problemy wcale nie są takie nieistotne.

Skojarzenia w Sieci:

O autorze (ang.)
Proza kompusowa (pl.)

Cytaty:

”- Hotel pod Sosnami! – wykrzyknął Harry. – Chyba bardziej Hotel pod Cycami.
- Odejdź od tego okna – powiedziała Brenda. – I skończ z tym podglądactwem.
- Jakim podglądactwem? – Harry zmrużył oczy, zerkając przez szpary w okiennicach na okolicę basenu. – Podglądacz jest osobą nie szanującą cudzej prywatności.
- Ten hotel jest akurat prywatny.
- Hotel pod Melonami. Hotel pod Arbuzami. Słuchaj, to niezłe! - odwrócił się, szczerząc zęby w szerokim uśmiechu. – Hotel pod Arbuzami, czujesz, o co idzie, nie?”

”W środku było ciepło i ciemno jak w jaskini. Z radością wdychał ciepłe, stęchłe powietrze, a gdy poczuł, że zaczyna mu brakować tlenu, zrobił sprytne kanaliki w kołdrze, które wpuszczały świeże powietrze, nie dopuszczając zarazem światła.”


Tytuły opowiadań:

* Tam, gdzie żar jest srogi
* Moja pierwsza praca
* Hotel pod Cycami
* O człowieku, który nie chciał wstać z łóżka
* Skąpiec
* Pastorałka


foto: www.bigfoto.com

David Lodge znany przede wszystkim z "powieści akademickich", zebrał w jeden tom kilka swoich opowiadań. Mimo językowej lekkości autor porusza w nich ważne lub ciekawe problemy, jakie gnębią duszę.

W pierwszym, nieco banalnym, ale mimo wszystko ciekawym opowiadaniu "Tam, gdzie żar jest srogi" obserwujemy zmagania czwórki nastolatków ze swoim seksualnym popędem. Nie są to jednak zmagania w stylu lat 90. – bo akurat o zmaganiach na polu seksu w poprzedniej dekadzie mówić raczej nie można. Walka o ciało i duszę toczy się w roku 1955 w pięknej scenerii Ibizy, nie zajętej jeszcze przez tłumy turystów. Dość wspomnieć, że były to czasy bez osławionej pigułki i bez prezerwatyw: pigułek jeszcze nie wynaleziono, a z kondomami w katolickiej Hiszpanii lat 50. był zasadniczy problem. Rzecz ostatecznie sprowadza się do znalezienia usprawiedliwienia dla odbycia stosunku, przy zachowaniu wszelkich konwenansów. W tle znajduje się również problem ewentualnego dziecka. Ta nieporadność w konfrontacji z zachowywaniem pewnych rytuałów przynależnych raczej osobom nieco starszym dała dość ciekawy efekt literacki.

Bardzo dobrym tekstem jest historia "O człowieku, który nie chciał wstać z łóżka". W tym opowiadaniu Lodge rozwija myśl, która na krótko zaświtała w głowie chyba każdemu człowiekowi. Chodzi o możliwość pozostania w łóżku na zawsze. W cieple, bez obowiązków, bez zamartwiania się o rzeczy doczesne. Depresja, która ogarnia bohatera nie jest już taka straszna. Łóżko skutecznie ją pacyfikuje, mimo, że ciągle – rzecz jasna – choroba trwa. W opowiadaniu wydają się ważne dwa momenty. Pierwszym jest chwila podjęcia decyzji przez bohatera o pozostaniu pod kołdrą. Drugim momentem jest samo zakończenie opowieści. Właściwie nie wiadomo, co o tym zakończeniu sądzić. Z jednej strony jest to oczywista przestroga (nie zostawiajcie go w potrzebie), z drugiej, pojawia się pytanie, czy to, aby rzeczywiście była depresja? A jeśli nie, to, o co chodziło bohaterowi? Być może sens życia wyraża się w drobnych sukcesach na różnych polach życia?

Wydanie polskie:
REBIS, Poznań 2001
Przekład: Krzysztof Filip Rudolf

 

czwartek, 08 września 2005
Proste przyjemności

Gdzie te klejnoty?

Nie chciałem opisywać na tym blogu książek według mnie słabych, czy nawet przeciętnych. Szkoda czasu. Robię jednak wyjątek dla opowiadań Jane Bowles „Proste przyjemności”, bo nie mogę uwierzyć, że ogłoszono je „klejnotami”, a pisarkę „za jedną z najwybitniejszych, najbardziej oryginalnych współczesnych pisarek tworzących w jakimkolwiek języku”.

Jane Bowles przyznała kiedyś, że pisanie sprawia jej wiele bólu: „każde słowo przypomina kucie w granicie”. Wiedząc, że Jane prowadziła – mówiąc oględnie – bardzo niehigieniczny tryb życia, można jej wypowiedź zrozumieć jako fizyczny ból tworzenia. Po przeczytaniu opowiadań przychodzi mi raczej do głowy myśl, o mękach pisania, jakie towarzyszą rzemieślnikom.

Jej opowiadania to nie jest zła proza. To proza przyzwoita, ale przeciętna. Doszukiwanie się na jej podstawie geniuszu autora jest po prostu śmieszne. Nie twierdzę oczywiście, że każdy może napisać takie opowiadania; nie w tym jednak rzecz. Jest szalenie irytujące wynoszenie pod niebiosa pisarki, która nie odkryła niczego wielkiego, nie opisała zastanawiających relacji międzyludzkich, nie stworzyła zastanawiających sytuacji. Owszem, jej opowiadania czyta się przyjemnie, są kolorowe, w pewnym sensie subtelne, ale jednocześnie banalne. Opowiadań takich są tysiące.

Opowiadania pokazują mikroskopijny fragment życia bohaterów, obnażając niejako przy okazji, całe ich życie. W opowiadaniu „Proste przyjemności” pokazała dwoje ludzi spętanych konwenansami i ciężkim życiem. Gdy dochodzi do czegoś w rodzaju randki w hotelowej restauracji, pod wpływem wina bohaterce puszczają hamulce ukazując zgorzkniałą osobowość i pokiereszowaną duszę. Punktem zwrotnym i niewątpliwie niespodzianką dla czytelnika (kto ma ochotę przeczytać książkę niech nie czyta dalszego ciągu mojego tekstu) jest niespodziewany gwałt na owej damie. Zaskoczenie jest podwójne, bo gwałcicielem nie jest mężczyzna, z którym na randkę umówiła się pani Perry, a samej sceny gwałtu w tekście po prostu nie ma. Zabawny i ciekawy zabieg, jak gdyby wycięcia kawałka filmu: w jednej scenie widzimy panią Perry zasypiającą w ubraniu w obcym pokoju hotelowym oraz właściciela hotelu w korytarzu na piętrze. W kolejnej bohaterka budzi się, ubiera i opuszcza hotel. Ciekawe zakończenie, postacie interesujące, ale gdzie tu geniusz? – nie wiem.

Podobnie jest z innymi opowiadaniami, choć na szczęście opisywane sytuacje stają się nieco bardziej skomplikowane. Bowles nie udaje się jednak ucieczka od banału. Miejsca, postaci, zdarzenia wydają się być zużyte, choć od czasu do czasu autorka przyjemnie zaskakuje, np. kreśląc postać Ramireza w opowiadaniu „Majówka”.

Wydanie polskie:
PIW, 2004
Tłumaczenie książki: Paweł Lipszyc



Skojarzenia w Sieci:

Oficjalna strona Bowlesów (ang.)
Jane Bowles (ang.)
Paul Bowles (pl.)


Cytaty:

”Podróżny uznał, że señora Ramirez jest szalona i nieco odrażająca. Przyjechał tu w celu dokonania zakupu dla bardzo ważnego koncernu tekstylnego. Skończywszy pracę, z jakiegoś powodu postanowił zostać jeszcze tydzień, może dlatego, że zawsze słyszał, iż wakacje w obcym kraju to rzecz godna pożądania. Już teraz żałował (...). Rodzina z radością usłyszy, że nie bawił się dobrze w podróży (...).”

”Jedna z najlepszych współczesnych pisarek spośród tworzących we wszystkich językach.”
- John Ashbery

foto: www.freefoto.com