o literaturze współczesnej XX i XXI wieku
tybetwatch


Subskrypcja
blog.literacki
(nowe teksty)

Twój email

dodaj usuń


----------------
Zaprenumeruj poprzez:


Add to Technorati Favorites

Add to Google

Add to My Yahoo!





środa, 12 października 2005
Produkcja iluzji

Poddani głupoty

Dlaczego zgadzamy się na edukowanie funkcjonalnych idiotów? Bo fajniej jest mieć na papierze 30 proc. społeczeństwa z wyższym wykształceniem niż ich nie mieć. To, że ministerstwa nie kontrolują procesów nauczania jest aberracją, ale jeszcze bardziej denerwujący jest brak głosów publicznie krytykujących i system i poszczególne szkoły.


Skojarzenia w Sieci:

Strona autora (ang.)
Strona fanów (ang.)



Cytaty:

”Jeździliśmy dzisiaj z Ethanem po całej Dolinie Krzemowej i zaglądaliśmy na parkingi wszystkich firm, żeby sprawdzić, gdzie pracują w niedzielę. Ethan uważa, że to najlepszy sprawdzian, w co warto inwestować. >Jak jajogłowi nie pracują, to ich akcje nie zwyżkują!<.”

”Susan twierdzi, że mózgowcy są zwykle pomiatani w szkole średniej i nie mają własnego życia; z czasem brak własnego życia stał się dla nich powodem do dumy.”

Tytuły książek Couplanda:

* Generation X: Tales for an Accelerated Culture (1991)
* Shampoo Planet (1992)
* Life After God (1994)
* Microserfs (1995)
* Girlfriend in a Coma (1998)
* Miss Wyoming (1999)
* All Families Are Psychotic: A Novel (2001)
* God Hates Japan (2001)
* Hey Nostradamus! (2003)
* Eleanor Rigby (2004)
* jPod (2006)

za: Wikipedia, the free encyclopedia


Po polsku ukazały się:

* Poddani Microsoftu
* Pokolenie X
* Polaroidy z koncertu
* Szamponowy świat
* Życie po Bogu

Wszystkie w wydawnictwie
Prószyński i S-ka, nakłady wyczerpane.



foto: www.bigfoto.com

Douglas Coupland napisał „Poddanych Microsoftu” w momencie narodzin małych firm komputerowych, a właściwie internetowych. W początkach lat 90. tworzyły się po obu stronach Atlantyku niewielkie zazwyczaj zespoły ludzi, chcących wykorzystać nadchodzący boom w sferze Sieci. Młodzi informatycy zatrudniani dotychczas przez wielkie koncerny (Microsoft) odkryli, że wykorzystując stosunkowo niewielkie nakłady finansowe i wykorzystując własne umiejętności i przede wszystkim specyficzną wiedzę mogą już niedługo stać się kolejnymi wcieleniami Billa Gatesa.

Coupland zwraca uwagę na dość zastanawiający szczegół: motorem działań młodych ludzi jest nie tyle chęć zdobycia góry pieniędzy, ale utrzymanie status quo. Młodzi mózgowcy – jak sami siebie nazywają – nie chcą żadnych zmian, co, akurat w ich wieku, jest dość dziwne. Problemem tych ludzi jest nie tyle nawet pracoholizm, którego śmieszność dodatkowo spotęgowała nasza, europejska perspektywa, ile życiowy analfabetyzm. Bohaterowie mający wysoki wskaźnik inteligencji i doskonałe wykształcenie kierunkowe, potrafią w swoim życiu robić tylko jedną jedyną rzecz – programować. Znają wiele faktów z różnych dziedzin nauki, ale są to informacje encyklopedyczne, gazetowe, nie można na nich budować ani sensownej rozmowy, ani wykorzystać ich do jakichkolwiek innych celów. System edukacji zaczął produkować ludzi niedouczonych, niezdolnych do odkrywania świata. Otwartość bierze się wyłącznie z poprawności politycznej, której jako odbiorcy przekazów telewizyjnych i czytelnicy gazet, mają świadomość, albo z własnych dość traumatycznych przeżyć z okresu szkoły.

Podobna sytuacja ma miejsce w Polsce. Nie jest żadnym odkryciem, że polskie uczelnie publiczne w dużej części kształcą dość marnie, choć na większości z nich panuje, na szczęście, duch otwartości na zdobywanie wiedzy. W uczelniach prywatnych, mimo istnienia kilku wspaniale kształcących szkół, w większości kształci się analfabetów. Pomijam fikcję uczenia się, zgrozy oceniania, śmieszności egzaminów itd. Straszne jest to, że ci absolwenci nie mają potrzeby dociekania spraw, które nie są związane z ich pracą. Jakimś potwornym chichotem historii jest bardzo duża liczba osób studiujących w Polsce i jednocześnie żenująca liczbie czytanych książek (statystycznie na Polaka 2 rocznie).

Przymusowo bierzemy udział w tym zaskakującym eksperymencie społecznym. Jeszcze do niedawna – powiedzmy do lat 80. wykształcenie wyższe jakoś (chyba?) gwarantowało, lub choćby zobowiązywało do zachowania pewnego poziomu nie tylko wiedzy, ale i świadomości toczących się wokół procesów. Dziś, przy praktycznie nieograniczonym dostępie do informacji i wiedzy, musimy współpracować z osobami, którym wydaje się, że po przeczytaniu nagłówków wiadomości w portalu informacyjnym mogą przedstawić program zaprowadzenia pokoju na Bliskim Wschodzie. Prezentują przy tym nieprawdopodobnie roszczeniową postawę wobec świata. Co najbardziej tragiczne, są na tyle skuteczni, że zostają naszymi szefami.

Wydanie polskie:
Prószyński i S-ka, Warszawa 1996
Przekład: Jan Rybicki