o literaturze współczesnej XX i XXI wieku
tybetwatch


Subskrypcja
blog.literacki
(nowe teksty)

Twój email

dodaj usuń


----------------
Zaprenumeruj poprzez:


Add to Technorati Favorites

Add to Google

Add to My Yahoo!





poniedziałek, 16 lipca 2007
Boga nie ma

Religa jako rozsadnik zła?

W rankingach książek w różnych krajach, także w Polsce, króluje "Bóg urojony" Richarda Dawkinsa. W poniedziałek stacja Planete pokaże film dokumentalny nakręcony na podstawie jego książki. Czytaliście już książkę?


To fragment strony TV Planete z reklamą filmu; a na zdjęciu chyba Dawkins?

niedziela, 15 lipca 2007
Umrzeć ze śmiechu w Bełchatowie

Śmiać się czy płakać?

Nie mogę się powstrzymać od zamieszczenia tej notki. Wiceprezydent Bełchatowa Barbara Dobkowska postanowiła mieć osobisty wkład w edukację lokalnej społeczności i postuluje wycofać z bibliotecznych półek książki przeniewiercze czyli np. "Co z tą Polską" Tomasza Lisa.


Originally uploaded by fake_plastic_earth.

  


Dobkowska chce także wycofania gazet, które szkodzą Polsce czyli m.in. "Wyborczej" i "Wprost". Działania te miałby także zastosowanie w bibliotekach szkolnych Bełchatowa, bo przecież nie można narażać dzieci na kontakt z - jak sądzę - niepolskimi mediami.

Propozycja jest konstruktywna, bo w zamian za wycofane lektury, na półkach pojawić by się miały jakieś literackie potworki i, oczywiście, "Nasz Dziennik". Wspominałem we wcześniejszych notkach, że szaleństwo wicepremiera Giertycha będzie się rozprzestrzeniać po Polsce - LPR wypuścił z butelki dżina głupoty i prostactwa. Pani Dobkowska nie ma zresztą w ogóle dobrej prasy, wystarczy przejrzeć parę stron w Internecie. Wypada tylko współczuć mieszkańcom Bełchatowa, że za swoją wiceprezydent muszą świecić oczami przed całą Polską.

Link do wideo-Gazety z Wiadomościami Polsatu.
Tomasz Lis o swoich antypolskich książkach.


sobota, 14 lipca 2007
Portfel zamiast toporka

Świat wypolerowany

Tomasz Szlendak w swojej książce portretuje nas - społeczeństwo kapitalistyczne (a raczej zachodnie) - utytłane zabawnymi zachowaniami wpojonymi nam przez ogłupiające reklamy i coraz bardziej infantylne media. Ale nie tylko.


Zdjęcie z fotobloga heavylift.



W Internecie:

Strona wydawcy (pl.)
Strona autora (pl.)





 

Posiłkując się najróżniejszymi badaniami i socjologiczno-antropologicznymi spostrzeżeniami autor stawia najróżniejsze (czasami naprawdę zabawne) tezy o współczesnych zachowaniach ludzi. Zachowując odpowiednie proporcje, porównałbym te jego uwagi do komicznych spostrzeżeń czynionych przez Woodego Allena. Być może część przemyśleń autora nie jest jakoś szczególnie odkrywcza, ale jednak w jakiś sposób porządkuje nasze myśli, a zamieszczona w większym kontekście informacja pozwala spojrzeć na konsumpcjonizm z szerszej, nieco prześmiewczej perspektywy.

Są tu więc i laleczki barbie, uzależnione od zakupów i odpowiednich napisów na metkach, chłopcy i panowie w stylu macho, zabawnie odporni na wiedzę i zapatrzeni w laleczki barbie. Są i intelektualiści, odkrywający nagle - dajmy na to na wielkich lotniskach - potrzebę wściekłej rywalizacji z innymi samcami. Niestety rywalizację zredukowano już do wyścigu o grubość portfela. Święta prawda: sam swego czasu wykonałem cykl czynności "lotniskowych" opisanych przez Szlendaka, zupełnie zresztą bezwiednie.

Jest wreszcie tekst o współczesnych smyczach: miłości, rodzinie, bycia we wspólnocie i wreszcie rozważania o smyczy kulturowej. Każda z nich to system ograniczeń narzuconych przez społeczeństwo lub przez samą jednostkę. To parawany, za którymi możemy się schować lub próbuje się nas schować, szczególnie jeśli się jest kobietą (tak, tak, z równouprawnieniem płci za bardzo nam nie wyszło!). Stawia nawet tezę, że kobiety częściowo są same sobie winne kultywując stereotypy i kulturowe ograniczenia. Autor rozpatruje ten wątek w aspekcie m.in. kobiecych marzeń o księciu z dalekiego kraju przybywającym na białym koniu względnie w białym mercedesie. Mówiąc krótko, im więcej tajemniczości tym lepiej. A jak to z tajemniczością bywa, wiadomo. Po bliższym zaś zaznajomieniu nadchodzi moment, kiedy to kobieta rozpoczyna oswajanie partnera i w taki czy inny sposób doprowadza do kolejnego powielenia standardowego podziału ról społecznych. Można dodać, że tak się dzieje, bo społeczna świadomość Polaków, Litwinów i innych postotalitarnych sierot wcale nie jest tak wysoka, jak nam się wydaje. W tych społecznych grach wszystko ma więc znaczenie, edukacja, poziom zamożności, spokój życiowy, otoczenie, stopień społecznej integracji itd. Znowu pojawia się oś na krańcach której zaznaczono "społeczeństwo zamknięte i niechętne" i z drugiej strony "społeczeństwo obywatelskie, tolerancyjne".

Oczywiście nie da się opisać szczegółowo wszystkich naszych społecznych zachowań nawet w jednej książce, dlatego też autor nieco uogólnia. Robi to jednak w sposób uroczy, choć znalazłem fragment, który wydaje mi się kompletnie niedorzeczny. Powiem nawet: prostacki. Chodzi o dziwaczne opisanie procesu wchłonięcia homoseksualistów przez współczesne społeczeństwa, czyli skąd się wzięła tolerancja na Zachodzie. Otóż Szlendak twierdzi, że geje są akceptowani, bo stali się konsumentami o grubych portfelach, na tyle grubych, że system wyodrębnił ich z reszty społeczeństwa chcąc zdobyć kolejne różowe dolary. Autor, jako socjolog, powinien koniecznie zapoznać się z kilkoma tekstami opisującymi drogę jaką pokonały środowiska gejów od - żeby skrócić - II wojny światowej do czasów współczesnych. Nie pisałby wtedy podobnych andronów.

Mimo tej wpadki, cenię długi esej Szlendaka właśnie za sposób przedstawienia społecznych problemów - zabawny, sympatyczny, przejrzysty. Można się nie zgadzać z niektórymi fragmentami, ale trudno odmówić autorowi zmysłu obserwacji i kojarzenia kiepskiej przeszłości z wcale nie wiele lepszą teraźniejszością.

Wydanie polskie:
Santorski &Co 2005


1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23