o literaturze współczesnej XX i XXI wieku
tybetwatch


Subskrypcja
blog.literacki
(nowe teksty)

Twój email

dodaj usuń


----------------
Zaprenumeruj poprzez:


Add to Technorati Favorites

Add to Google

Add to My Yahoo!





poniedziałek, 02 lipca 2007
Zobacz, kto pisze książki

Galeria pisarzy współczesnych


Zdjęcia spotkanych przez mnie pisarzy (polskich i zagranicznych) można obejrzeć w serwisie Flickr http://www.flickr.com/photos/blogliteracki/ W tej chwili zdjęć jest około 20, ale obiecuję, że będą szybko przybywać nowe. Oczywiście o ile pisarze dopiszą :)



























poniedziałek, 25 czerwca 2007
Zachód, muzułmanie i Rushdie

Sir Salman


Salman Rushdie otrzymał w ubiegłym tygodniu tytuł szlachecki nadany przez Elżbietę II. Gdy tylko informacja obiegła świat muzułmanie dostali szału. Wzywano brytyjskich ambasadorów, by zaprotestować oficjalnie, urządzano demonstracje, palono brytyjskie flagi. W Pakistanie zebrał się parlament, by żądać od królowej zmiany decyzji.


Salman Rushdie at Hofstra University.


Teza Huntingtona o parciu wielkich kultur na siebie, w tym wojującego islamu przeciw Zachodowi, dorobiła się wielkiej sławy, ale i wielu głosów krytycznych. Niektórzy politolodzy twierdzą, że jest przesadzona i zbyt upraszcza współczesny świat. Początkowo wydawało mi się, że być może istnieje taka „międzycywilizacyjna” rywalizacja, ale raczej nie dochodzi na co dzień do głosu i trzeba, być może, trzymać rękę na pulsie, ale ponieważ specjalnie nikomu nie zależy na celebrowaniu animozji kulturowych, nie ma się czego obawiać. Jak się okazuje to raczej pobożne życzenia. To nam, ludziom Zachodu zależy na świętym spokoju i pomnażaniu własnego szczęścia materialnego i duchowego. Muzułmanie widzą to inaczej.

W odróżnieniu od Zachodu, który wypracował liberalny model rozwoju, kraje islamskie zakonserwowały swój anachroniczny system polityczny i obyczajowy. Brak zrozumienia dla idei rozdziału religii od państwa, uśmierca tam wszelkie pomysły mające na celu unowocześnienie państwa i społeczeństwa. Czy narody te nie mają jednak prawa do życia w sposób, jaki wydaje im się najbardziej właściwy? To w dzisiejszych czasach skomplikowane. Od razu przychodzą mi do głowy trzy zagadnienia. Po pierwsze jeśli jest tak dobrze, to dlaczego opuszczają swoje kraje i udają się do obcych państw o odmiennej kulturze i strukturze społecznej, próbując wypierać zastaną obyczajowość? Dlaczego nie uznają podstawowych praw człowieka, które bez względu na kulturę są uniwersalne (totalna dominacja siły)? Wreszcie dlaczego przyznają sobie prawo do brutalnego ingerowania w inne kultury.

Zagadnienia można by mnożyć, ale chciałbym się skupić na tym ostatnim, który dotyczy m.in. sprawy Rushdiego. Jak powszechnie wiadomo w 1988 roku opublikował on w Wielkiej Brytanii swoją najsłynniejszą powieść „Szatańskie wersety”. Muzułmanie na całym świecie poczuli się urażeni i zaczęli protestować. Oczywiście, że nikt nie powinien im odmawiać prawa do protestu, ale jeśli zważyć, że w zamieszkach jakie wybuchły w różnych krajach zginęło prawdopodobnie od kilkunastu do kilkudziesięciu osób, to trudno oprzeć się wrażeniu, że ludzie ci są po prostu niebezpieczni; nie zachowano tu jakichkolwiek proporcji. Oczywiście najważniejszą kwestią jest wydanie przez Chomeiniego fatwy (czyli mówiąc wprost nawoływania do zgładzenia pisarza), co w kontekście wspomnianych ofiar protestów potęguje jedynie wrażenie kompletnego zdziczenia obyczajów. Urażeni muzułmanie poczuli się w obowiązku zabijania wszystkich, którzy są w jakikolwiek sposób związani z wydaniem książki Rushdiego. Zamordowali więc japońskiego tłumacza „Szatańskich wersetów” Hitoshi Igarashi, a włoskiego Ettore Capriolo ciężko ranili. Udało się im także dokonać 5 zamachów bombowych na brytyjskie księgarnie, zastraszyć część księgarni amerykańskich i doprowadzić do tego, że w niektórych krajach Zachodu książkę wydawano niemal pokątnie nie podając nazwiska tłumacza i nazwy wydawcy (m.in. w Polsce), co zresztą nie wystawia najlepszego świadectwa ówczesnym władzom krajów zachodnich.

Trudno nie zgodzić się z Orianą Fallaci, że Zachód najzwyczajniej w świecie przegrywa na starcie – nie wolno tolerować takiego zachowania w naszych krajach. Niezrozumienie prawa do wolności słowa jest problemem muzułmanów – nie naszym.


Wydanie polskie:
? 1992

Przekład:
?

Tytuł polskiego wydania (1992):
Szatańskie wersety

Tytuł oryginału (Penguin Books 1988):
The Satanic Verses

  Okładka książki jedynego polskiego wydania.


Znalezione w Internecie:


Tydzień protestów (pl.)
O autorze (pl.)
Film BBC World (ang.)

 

poniedziałek, 18 czerwca 2007
Kotlety seksoholika

Udław się!


Jeśli chcecie się nieco upodlić, to polecam najnowszą książkę Chucka Palahniuka „Udław się”. Palahniuk to ten sam pisarz, który napisał świetny „Podziemny krąg”, na podstawie którego nakręcono film pod tym samym tytułem z Bradem Pittem w jednej z ról.


Photo by bootsintheoven.

Okładka polskiego wydania.


W Internecie:

O Palahniuku (pl.)
Fani (ang.)
Polski wydawca (pl.)






Od razu ostrzegam, że książka jest wulgarna, obsceniczna, pełna czarnego humoru i szokujących stwierdzeń. Mimo to, warto poświęcić jej trochę czasu. Dlaczego? Bo to ciekawa literatura z dobrze opowiedzianą historią. Główny bohater – seksoholik, próbuje się – na naszych oczach - sam ze sobą. Co prawda, powinien się brać ze sobą za bary w sferze seksu, ale tu akurat mu nie wychodzi. A raczej wychodzi mu wyjątkowo dobrze. Stara się więc zrozumieć, jak doszło do tego, że tak koncertowo spieprzył sobie życie. Jak to się stało, że zarabia pieniądze oprowadzając szkolne wycieczki po „żywym” skansenie XVIII wiecznego miasteczka, choć studiował medycynę? Jak mógł się zapędzić tak daleko, by żebrać o pieniądze u swoich bohaterów, czyli ludzi, którym się wydawało, że uratowali mu życie niedopuszczając do jego zadławienia się w jakiejś restauracji? A trzeba zaznaczyć, że przydarza mu się to niemal codziennie. Co takiego się stało, że życzy śmierci własnej matce?

Palahniuk trochę się podśmiewa z tych naszych mniejszych i większych kompleksów, obsesji, życzeniowego myślenia i życiowego kombinatorstwa. Nie jest to jednak śmiech szyderczy, jak u Houellebecqa, raczej uśmiech sympatii, wyrażenie zrozumienia dla działań w niezrozumianym do końca świecie. Takie przedstawienie bohatera daje nam szansę dostrzeżenia innych kolorów niż tylko czerń i biel. To bardzo ważne; zresztą to jest główne – jak mi się wydaje – przesłanie tej książki. Postaci w książce dopuszczają się, chyba bez wyjątku, kompletnie idiotycznych zachowań. Poczynając od matki, która normalna z pewnością nie jest, ale ma zabawnie celne uwagi o współczesnym świecie, poprzez jej syna – głównego bohatera powieści – i wszystkich jego znajomych. Trudno jednak potępiać tych ludzi. To być może życiowi nieudacznicy, ale jesteśmy po ich stronie. Z pewnych powodów, tak ułożyło się im życie. Rodzinne sytuacje i ograniczenia, życiowe błędy. Palahniuk trochę wskazuje też palcem na system. Jak w krzywym zwierciadle pokazuje kapitalizm (konsumpcjonizm?), odrzucający wszystko to, co marginesowe lub nie przedstawiające wartości materialnej (rachunki za dom starców). Nie znam Ameryki, ale motyw czegoś w rodzaju domu starców powraca w wielu powieściach i filmach. Rozumiem, że czasem nie można już sobie poradzić z opieką nad starszą osobą, ale jakoś irytuje mnie ten obyczaj w wydaniu amerykańskim. Wiem, że społeczeństwo amerykańskie jest niezwykle mobilne itd, dostrzegam różnice kulturowe między USA a Europą, ale nie rozumiem takiego zachowania na skalę masową.

Matka jest tu przyczyną wszelkiego zła i późniejszych fatalnych wyborów życiowych bohatera. Więzi go zresztą przez całe życie. Dopiero jej śmierć przynosi (jak możemy się domyślać) wyzwolenie. Straszne!


Wydanie polskie:
niebieska studnia 2007

Przekład:
Robert Ginalski

Tytuł polskiego wydania:
Udław się

Tytuł oryginału (2001):
Choke